<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=W odpowiedzi nauczycielce z Warszawy> 
<author_1=Z. B.> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=03> 
<date=1953-03-01> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Droga Przyjaciko!
Po przeczytaniu listu nauczycielki z Warszawy, ktry drukowany by w Przyjacice przed dwoma tygodniami  postanowiam i ja napisa do Ciebie.
Nauczycielka pisze, ze Pastwo wymaga od niej, aby wychowywaa dzieci w mioci do Ojczyzny, aby szanoway rodzicw, prac ludzi, aby wyrosy na uczciwych ludzi. Ale Pastwo wymaga tego nie tylko od nauczycieli, ale od nas wszystkich, od kadej matki i od kadego ojca. Prawda, e gdyby ktry z nauczycieli prbowa wykorzysta zaufanie modziey i namwi swoich wychowankw do podych czynw, zostaby surowo ukarany i nigdy wicej Pastwo nie powierzyoby takiemu czowiekowi opieki nad modzie. Przeoeni ksidza Lelity uwaali inaczej  bo wiedzieli o tym, e z modziey KSM w Skawinie zorganizowa band i mianowali go opiekunem KSM na ca diecezj. Rozumiem wic i podzielam oburzenie Stanisawy Poprzeczko.
Mieszkam w Wolbromiu i jak ywa tkwi w mojej pamici sprawa dziekana Oborskiego. U nas rwnie byli tacy ksia, ktrzy patronowali bandzie, a kiedy obawiali si, e jeden z modych chopcw moe ich wyda, namwili matk, aby zgodzia si, e syn zginie. Za namow dziekana Oborskiego matka zgodzia si, a gdy przejrzaa na oczy byo ju za pno, syn nie y.
Dziekan Oborski tumaczy si, e jego wrogie nastawienie do naszej Polski brao si std, e taka bya postawa jego zwierzchnikw kocielnych, ktrzy nie potpiali zbrodni przeciwko Pastwu. Jak pokaza proces krakowski, niektrzy dostojnicy kocioa, nie do, e nie potpiali, ale popierali takich jak ksidz Lelito, Oborski czy inni.
Jako wierzca katoliczka nie mog o tym mwi bez alu. Bo chyba nie o wiar chodzi. Czy ja, albo ktokolwiek inny nie moe chodzi do kocioa, ile chce i kiedy chce?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 